Strona główna # komputery i konsole Edycja ślubnego wideo z odpowiednim oprogramowaniem

Edycja ślubnego wideo z odpowiednim oprogramowaniem

Jeszcze 20 lat temu mało kto mógł podziwiać siebie na jakimkolwiek nagraniu. Prym wiodły nieśmiertelne weselne kasety VHS, dzięki którym można było przez bite kilka godzin podziwiać pląsy podpitych już wujków i ciotek, tańczących w rytm rodzącego się disco polo. Obecnie można uwiecznić dosłownie każdą chwilę naszego życia, jakże na ślubie mogłoby zabraknąć kamery? Przecież zapewne każdy z gości nosi ją w swojej kieszeni w postaci smartfona, czyż nie? Nosi, to prawda, ale czy użyje?

O tym jak na weselu kamerzysta dał ciała… Moja kuzynka Dorota zaprosiła mnie na swoje huczne wesele. Pamiętam, że jednym z największych problemów spędzających jej sen z powiek było znalezienie kamerzysty na tę okazję. Nie wyobrażała sobie tej imprezy bez pięknego, wzruszającego nagrania. Nie powiem, ile godzin spędziła na You Tube przeglądając ślubne teledyski przeróżnej maści twórców, pewne jest, że uzależniła się od tego bardziej niż od oglądania kolejnego sezonu „Przyjaciół”. Przejrzała nawet sławetną produkcję pewnego studia, w której para młoda wraz ze świadkami podczas filmiku ślubnego pędzi na latającym dywanie. W końcu jednak dała nakłonić się swojej koleżance, której brat ma firmę operatorską zajmującą się nagrywaniem wesel. Zachęcona niewysoką stawką (co oznaczało, że może wydać więcej na ślubne buty, o których marzyła) oraz brakiem umowy (dzięki czemu nie trzeba było wpłacić zaliczki), szybko wraz z narzeczonym dobiła targu. Kamerzysta na ślubie się pojawił, materiał zrobił, nic tylko czekać na efekt jego pracy. Jednak, nie wiedzieć czemu, para filmu nie otrzymała. Okazało się, że zatrudnionemu panu padły karty pamięci, a że nie było umowy,  nie postarał się chociażby o odzyskanie utraconego materiału.

O tym jak niespodziewanie zostałem jedynym kamerzystą na weselu… Tak się akurat złożyło, że ja lubię kręcić sobie amatorskie filmiki na swoim telefonie na własny użytek. Tak też zrobiłem i tym razem. Nagrałem kilka ujęć z kościoła z przysięgi pary młodej, później z ich wyjścia oraz wejścia na salę. Miałem urywki z pierwszego tańca, krojenia tortu, uchwyciłem kilku gości na parkiecie, a potem oczepiny. w sumie jak się nad tym dobrze zastanowiłem, to poza mną nikt niczego nie nagrywał.  Przecież od tego jest kamerzysta. Postanowiłem więc, że zrobię niespodziankę parze młodej, bo nie wszystko przecież stracone. No dobrze, pomyślałem, materiał mam, ale to tylko amatorskie kilkudziesięciosekundowe filmiki, które są do niczego. I wtedy przypomniałem sobie słowa jednego kolegi fotografa, który mi powiedział, że nie ważne, jaki masz materiał, ważne jak go obrobisz.  O tym, jak movavi video editor zrobiło ze mnie montażystę Wiedziałem, że muszę kreatywnie podejść do tematu. Nie miałem profesjonalnie nagranego materiału, nie miałem też za bardzo w czym wybierać. Zapuściłem więc movavi video editor – intuicyjny program do obróbki filmów.

Najpierw w prosty sposób przerzuciłem swoje nieobrobione filmiki z telefonu. Pogrupowałem je chronologicznie i postarałem się z tych kilku fragmentów stworzyć jakąś opowieść. Z łatwością usunąłem momenty, w których ktoś coś zasłaniał albo obraz był niewyraźny. W miejsca, w których nie miałem materiału wkleiłem po prostu zdjęcia, które zrobili inni goście lub dorzuciłem śmieszne napisy, opisujące sytuację np. „w tym miejscu para młoda wznosiła toast, który trzeba sobie wyobrazić”. Za pomocą stabilizatora obrazu uspokoiłem naturalne drżenie ręki, podczas kręcenia, widoczne w niektórych momentach. Dodałem kilka przejść dostępnych w programie, które odwróciły uwagę od wyjątkowo niedobrych ujęć. Do tego wszystkiego domontowałem muzykę – romantyczny kawałek, do którego para młoda tańczyła swój pierwszy taniec.

Na koniec nagrałem swój komentarz, w którym żartobliwie ogłaszam, że zakładam własną firmę produkującą filmy wideo. Gotowy filmik od raz można było przenieść na You Tube, do którego linka wysłałem parze młodej. Dzika radość mojej kuzynki była dla mnie najlepszą zapłatą.  Movavi Video Editor polecam każdemu, kto lubi pobawić się swoją kamerką. Jak widać moja zabawa telefonem i umiejętne jej przetworzenie dla kogoś innego stały się najważniejszym filmem w życiu. https://www.vebo.pl/movavi-video-editor

 

Krzysztof Marecki
"Człowiek komputer", zapalony fan nowych technologii i wszystkiego, co związane jest ze światem cyfrowej rzeczywistości. Niezłomny gracz, tester i recenzent, oddający się swojej pasji każdego dnia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Must Read

Jak poprawnie przeprowadzić pomiar napięcia

Pomiar napięcia z wykorzystaniem warsztatowego multimetru jest jedną z najczęstszych czynności prowadzonych w pracowni elektronicznej. Znajomość kilku podstawowych zasad pozwoli zagwarantować, że czynność ta...

Certyfikat SSL – jak tanio go pozyskać?

Ochrona danych przesyłanych za pośrednictwem strony internetowej to priorytet w czasach coraz większych zagrożeń ze strony cyberprzestępców. Jak zwiększyć bezpieczeństwo? Skutecznym rozwiązaniem jest certyfikat...

Jaką platformę e-commerce wybrać?

Wybór odpowiedniej platformy e-commerce bywa często bardzo problematyczny. Wiele firm ma trudności z podjęciem decyzji, przez mnogość czynników jakie należy wcześniej przeanalizować. Platforma musi być bowiem...

Edycja ślubnego wideo z odpowiednim oprogramowaniem

Jeszcze 20 lat temu mało kto mógł podziwiać siebie na jakimkolwiek nagraniu. Prym wiodły nieśmiertelne weselne kasety VHS, dzięki którym można było przez bite...

Optymalizacja produkcji z systemem MES – dobry wybór to OptiMES

W dobie wolnego rynku wolność i możliwość wyboru między różnymi konkurencyjnymi propozycjami może być zarazem błogosławieństwem i przekleństwem. Dlatego ułatwiamy sprawę wychodząc naprzeciw producentom...